Co chciałabym wiedzieć, jako początkujący nauczyciel chemii?
Co powinien wiedzieć początkujący nauczyciel chemii przed pierwszym rokiem pracy? Z perspektywy czasu spędzonego w szkole wiem, że o wielu ważnych rzeczach często nawet nie wspomina się na studiach.
8 rad od starszej koleżanki, dla początkującego nauczyciela chemii!
Nauczanie jest tylko jednym z elementów pracy w szkole. Wcale nie najtrudniejszy.
Ręka w górę, kto będąc dzieckiem myślał, że nauczyciele rozpoczynają pracę 1 września! 🙋♀️ Nic bardziej mylnego. Już w sierpniu przeprowadzają egzaminy poprawkowe, biorą udział w radach pedagogicznych i szkoleniach BHP, porządkują salę, przygotowują arkusze organizacyjne, program profilaktyczno-wychowawczy, plany pracy zespołów przedmiotowych… a to wszystko jeszcze przed otwarciem podręcznika z chemii!
Wszystkie szczegóły i terminy poznasz podczas swojej pierwszej rady pedagogicznej, a ja zostawiam Ci swoją listę obowiązków.
SIERPIEŃ
Sprawdź czy w sali chemicznej znajduje się regulamin i apteczka (Merytoryczny, estetyczny i aktywizujący regulamin znajdziecie TUTAJ. Za darmo!)
Zrób porządek w szkolnym laboratorium (sprawdź listę odczynników i karty charakterystyk)
Przed zebraniem zespołu przedmiotowego zaplanuj konkursy i aktywności ogólnoszkolne, które dodasz do planu pracy. Napisz do mnie paniatomowka@gmail.com, a wyślę Ci moje propozycje do pracy pracy szkoły.
WRZESIEŃ
Podepnij programy nauczania i wybrany podręcznik do dziennika każdej klasy w jakiej uczysz
Napisz plan pracy zajęć dodatkowych (uwzględnij cele i zadania)
Przygotuj dostosowania dla uczniów z orzeczeniami / opiniami PPP
Po dostaniu planu, policz ilość realnych godzin, jakie będziesz mieć w każdej klasie. Zaplanuj terminy, w których musisz wyrobić się z każdym działem. Na bieżąco będziesz wiedzieć, czy musisz przyspieszyć, czy możesz pozwolić sobie na powtórki.
a to wszystko TYLKO dla nauczyciela przedmiotu. Jeśli jesteś wychowawcą, Twoja lista obowiązków będzie znacznie dłuższa.
Zmiana nastawienia uczniów, to Twój pierwszy cel. Jak zainteresować ucznia?
Jeśli wchodząc pierwszy raz do klasy spodziewasz się entuzjazmu i zainteresowanych uczniów, to muszę Cię rozczarować. Najprawdopodobniej zderzysz się ze ścianą zbudowaną ze słów ,,To za trudne. Nie będę nawet próbować.” Jeśli od razu zaczniesz od wprowadzania pojęć i definicji, najprawdopodobniej stracisz ich uwagę w pierwszych minutach lekcji. Możesz zgadzać się z tym twierdzeniem lub z nostalgią wspominać świetlne czasy dawnej edukacji, jednak fakt jest taki, że pracujesz z ludźmi przyzwyczajonymi do nowoczesnych technologii, szybkiego przykuwania uwagi i skrolowania treści, które nas nudzą.
Jako nauczyciel chemii czy fizyki, musisz najpierw zainteresować uczniów swoim przedmiotem, pokazać im, że nauki przyrodnicze mogą być ciekawe i udowodnić, że są w stanie je zrozumieć.
Jak to zrobić?
Dbając o bezpieczną atmosferę (Zdecydowanie najważniejszy aspekt!)
Pozwalając sobie na poczucie humoru
Odnosząc się do sytuacji bliskich dzieciom
Wykorzystując grywalizacje
Jak dotrzeć do dziecka? Neurodydaktyka powinna dołączyć do Twoich zainteresowań.
Fakt, że uczeń nie zrozumiał przerabianego materiału, nie musi wynikać z braku chęci, bądź wyboru niewłaściwej metody nauczania. Bardzo często przyswojenie danych treści jest poza aktualnym zasięgiem jego możliwości. To nie jest zła wola, tylko zwykła biologia. Dlatego warto wiedzieć w którym momencie dziecko uczy się abstrakcyjnego myślenia, jak emocje czy obrazy wpływają na proces zapamiętywania i dlaczego siedzenie w ławce niejednokrotnie nie sprzyja uczeniu się.
Uczeń który się boi ma zablokowany dostęp do wyższych partii mózgu. Nie będzie w stanie się uczyć.
A do wszystko tylko dla neurotypowego mózgu! Dzieci z ADHD, uczniowie w spektrum, z mutyzmem będą funkcjonować jeszcze inaczej.
Uczniowie nie potrzebują mistrza. Potrzebują wsparcia.
,,Boje się, że się pomylę i powiem podczas lekcji jakąś straszną głupotę.” – to słowa, które często słyszę od osób, które mają przed sobą swój edukacyjny debiut. Nigdy nie mówię ,,Spokojnie, dasz sobie radę!„, bo w moim przekonaniu to wierutne kłamstwo. Uważam raczej, że trzeba zaprzyjaźnić się z myślą, że popełnimy błędy, źle wyjaśnimy pojęcia i pomylimy podstawowe fakty, ponieważ to na pewno się wydarzy!
Aby dodać Ci pewności siebie, opowiem anegdotkę ze swojego życia. Jako początkujący nauczyciel przed każdą lekcją pisałam sobie konspekt. Zapisywałam w nim skrupulatnie co mam powiedzieć, a co zanotować uczniom w zeszytach. Jeszcze we wrześniu przerabialiśmy temat o metalach i niemetalach. Przygotowałam się jak zwykle, tworząc nawet samodzielnie swoją pierwszą kartę pracy dla uczniów. Podczas jej wypełniania uczeń niespodziewanie zapytał, czy glin przewodzi prąd. ,,Oczywiście, że NIE, przecież to aluminium.” – nie tylko powiedziałam na głos, ale kazałam uczniom zanotować na karcie pracy. Zażenowanie jakie poczułam, sprawdzając te karty pracy w domowym zaciszu był tak duży, że rozważałam złożenie wypowiedzenia ze skutkiem natychmiastowym. Zamiast tego podczas kolejnej lekcji przeprosiłam uczniów za pomyłkę, poprosiłam by skreślili ten zapis i udawali, że to się nie wydarzyło. Do dziś nie wiem, jaki proces myślowy wpłynął na taką odpowiedź z mojej strony, ale wiem, że to przeżyłam, więc Ty również przeżyjesz.
Ta sytuacja nauczyła mnie kilku ważnych rzeczy.
Mylić się jest rzeczą ludzką. Nie sprawia, że jesteś gorszym człowiekiem.
Przyznając się do błędu, dajesz uczniom nieme przyzwolenie na to, by też te błędy popełniali.
Uczniowie wybaczają potknięcia i cenią sobie autentyczność.
Nie jesteś w stanie przygotować się na każdą szkolną sytuacje. Pracujesz z ludźmi, którzy są nieprzewidywalni, więc musisz być gotowy/a na szybką zmianę scenariusza.
O ocenianiu kształtującym dowiedziałam się dopiero z YouTube.
Żałuję, że nikt nie powiedział mi tego na studiach (a warto zauważyć, że skończyłam trzy kierunki!). Ocenianie kształtujące zmienia sposób w jaki patrzymy na edukacje i przerzuca znaczną część odpowiedzialności za proces uczenia na ucznia. Żeby jednak mogło do tego dojść, musimy uzbroić uczniów w odpowiednie narzędzia:
Jasne kryteria sukcesu, to dobry punkt wyjścia. Wielu uczniów naprawdę chce dobrze przygotować się do sprawdzianu, ale nie wiedzą czego dokładnie mają się uczyć. Czy wystarczą notatki w zeszycie, czy trzeba korzystać z podręcznika? Ciekawostki pisane drobnym druczkiem też są wymagane? Czy wzory trzeba znać na pamięć? A co z układem okresowym, szeregiem aktywności metali, tabelą rozpuszczalności?… Pomnóżcie teraz ten dylemat przez 15 przedmiotów, jakie ma uczeń klasy siódmej. Trudno się dziwić, że tylko nieliczni ogarniają ten rozgardiasz.
Ja dla swoich uczniów kryteria sukcesu przygotowuję w formie NaCoBeZu. Dodatkowo często udostępniam wcześniej pytania do kartkówek / sprawdzianów, aby mogli przećwiczyć je w domu bez stresu.
Informacja zwrotna to element, na który zwracam szczególną uwagę! Sama pomyśl. Co z tego, że uczeń rozwiąże 10, 20, 50 zadań, jeśli większość będzie zawierała błędy? Uczeń może to robić nawet cały dzień, a rezultat i tak będzie żaden. Od lat szukam sposobu na efektywne przekazywanie feedbacku uczniom, bez angażowania do tego nauczyciela. Nie tylko po to, by odciążyć nauczyciela, ale również po to, by uczeń sam zaczął zauważać, analizować i poprawiać swoje błędy. Wykorzystuje do tego m.in.:
Kolorowanka w formacie XXL. Jestem przekonana, że od razu widzisz w którym miejscu uczniowie błędnie rozwiązali zadania.
W przypadku kolorowanek naukowych, po pokolorowaniu obrazka od razu po wykonaniu karty pracy widać, czy wszystkie zadania zostały rozwiązane poprawnie
Samoocena i umiejętność skutecznego uczenia się mocno wiążą się z poprzednimi punktami. Dopiero gdy uczeń wie, czego ma się uczyć i widzi, gdzie popełnia błędy, może samodzielnie określać poziom zrozumienia treści i próbować nowych strategii.
Brak ocen cyfrowych to moje edukacyjne marzenie. Ocena cyfrowa jest ogromnie demoninzowana, w wyniku czego odbiera całą przyjemność uczenia się. Niszczy całą motywację wewnętrzną. Uczniowie mają ogromny problem, z traktowaniem stopnia w dzienniku wyłącznie jako stan swojej wiedzy z danego tematu. Traktują go jako element tożsamości, wykorzystują go do budowania pewności siebie i używają jako waluty przetargowej. Zachęcam, abyś jak najwięcej aktywności na lekcji pozostawiał/a bez ocen i plusów. Niech uczniowie biorą udział w lekcji, bo po prostu jest fajna – to możliwe do zrobienia!
Brak laboratorium to standard wielu Polskich szkół
Do dziś pamiętam swoje zaskoczenie, gdy jako początkujący nauczyciel pierwszy raz otworzyłam szafę w szkolnej sali chemicznej. Na jednej z pięciu półek stało małe pudełko z kilkoma probówkami, statywem, łapą laboratoryjną… Pozostałe półki już dawno zostały przejęte przez kurz i pająki. ,,Jak ja mam uczyć chemii bez zlewek i odczynników?” – huczało mi w głowie.
Dziś wiem, że to rzeczywistość setek, jeśli nie tysięcy nauczycieli w Polsce. Wiem też, jak sobie z tym poradzić.
Eksperymenty nie są jedyną metodą aktywizującą uczniów. Ba! To nawet nie jest moja ulubiona metoda. Gry dydaktyczne, kreatywne karty pracy, nauczanie przez przeżywanie, ocenianie kształtujące… jest mnóstwo alternatywnych rozwiązań.
Szkło laboratoryjne można zorganizować za darmo.
Pracujesz w starej szkole? Wybierz się na wycieczkę po piwnicy i/lub strychu. Zdziwisz się, jakie skarby możesz tam znaleźć! Ja oprócz kilku przyrządów z fizyki znalazłam wciąż nieodpakowany zestaw PRL’owskich szklanek z koszyczkiem. Świetnie służyły nam jako prowizoryczne zlewki.
Pracujesz w nowym budynku? Popytaj, czy ktoś w okolicy nie ma zbędnego szkła laboratoryjnego. Może być nawet przedwojenne, prawda? Może jakaś szkoła, laboratorium, szpital chce się pozbyć nadmiaru gratów, które Ty uznasz za skarby. Ja przywiozłam kiedyś do szkoły cały bagażnik wyładowany kolbami, cylindrami, probówkami. Zobacz, co znalazłam.
Szkło laboratoryjne nie musi być profesjonalne. Pojemniki na mocz czy kieliszki na leki świetnie sprawdzą się jako zlewki, a kosztują zdecydowanie mniej! Pipety Pasteura wykorzystasz na wiele różnych sposobów, może być pipetą, wkraplaczem, lejkiem… Wieczka od słoików to świetne krystalizatory czy szalki Petriego. Nie kupuj ich absolutnie! Niech uczniowie przyniosą po zjedzonych ogórkach. Słoiki też mogą przynieść – będziecie mieć świetny zestaw do makro skali.
Odczynniki kupisz w Biedronce. Korzystaj z tego co łatwo dostępne (ocet, soda, skrobia, czerwona kapusta…). Aby nie dokładać do interesu poproś uczniów, aby to przynieśli.
A może znajdą się fundusze? Zapewniam Cię, że dyrekcja nie ma pojęcia o tym, czego potrzebujesz, dopóki im tego nie powiesz. Zaczynając pracę w szkole wszystkie produkty spożywcze kupowałam za własne pieniądze – nie popełniaj tego błędu! Wiem przecież ile zarabiasz. Zamiast tego zapytaj w sekretariacie albo księgowości, czy szkoła nie ma jakichś wolnych funduszy na podstawowe produkty takie jak soda, ocet czy zapałki. Zazwyczaj znajdą się jakieś drobne, a jeśli nie to można poruszyć ten temat na Radzie Rodziców.
A jeśli udało Ci się zorganizować większe fundusze, ale nie wiesz od czego zacząć, to polecam zajrzeć do Centrum Chemii w Małej Skali. Mają świetne ZESTAWY na start!
Nie musisz wszystkie robić sama! Skorzystaj z doświadczenia innych nauczycieli.
Gdy zaczynałam swoją pierwszą pracę w szkole, o metodach aktywizujących już się mówiło, ale początkujący nauczyciele nie mieli jeszcze tak dużego wsparcia z zewnątrz. Ja osobiście dostałam od wydawnictwa podręcznik dla nauczyciela ze scenariuszami lekcji i dostęp do platformy, z której mogłam pobrać proste karty pracy. Dziś możliwości są ogromne! Polecam Ci moje sprawdzone miejsca, gdzie warto szukać inspiracji i wsparcia.
Przede wszystkim zapraszam Cię do siebie! Możesz skorzystać ze SKLEPU albo bezpłatnych konsultacji! Po prostu napisz do mnie na massengerze albo wyślij maila. Wielokrotnie pomogłam nauczycielom przygotować wyjątkowe lekcje.
Koniecznie znajdź swojego konsultanta z wydawnictwa i poproś o podręcznik metodyczny oraz dostęp do platformy. Powinieneś/powinnaś mieć dostęp nie tylko do scenariuszy lekcji, ale również kart pracy, gier dydaktycznych, generatora zadań i sprawdzianów.
Dołącz do grupy na FB Nauczyciele Chemii, prowadzonej przez Łukasza Spornego (możesz dołączyć nawet jeśli nie jesteś chemikiem). Tam nie ma hejtu, za to jest ogrom merytorycznego wsparcia!
Platforma Złoty Nauczyciel pełna jest gotowych produktów w różnym przedziale cenowym, od darmowych po pełne pakiety na cały rok szkolny.
Jak mądrze zacząć? Najpierw relacja.
Jako początkujący nauczyciel, słyszałam wiele rad od starszych stażem kolegów i koleżanek, ale także znajomych, którzy ostatni raz do czynienia ze szkołą siedząc po drugiej stronie ławki. Narracja wszędzie była jednak taka sama. Nauczycielka chemii powinna być twarda, surowa i nieugięta. Powinna bezwzględnie trzymać się ustalonych wcześniej zasad i nie pozwalać sobie na poufałość. Powinna, a wręcz musi, bo w innym przypadku uczniowie wejdą jej na głowę.
Dziś wiem, że to stek bzdur.
Robię luźniejsze lekcje, jeśli widzę, że uczniowie są mocno zmęczeni.
Przykładam kartkówki i sprawdziany. Czasem zdarza mi się je zupełnie odwoływać.
Testuje nowe metody nauczania, jeśli widzę, że ta wybrana przeze mnie nie zdaje rezultatu. Ba! Pozawalam uczniom samodzielnie decydować w jaki sposób będziemy prowadzić lekcje!
Przyznaje się do własnej niewiedzy i pokazuje uczniom, że każdy z nas może się uczyć.
Rozmawiam z uczniami o Minecrafcie i nowym odcinku Stranger Things. Pozwalam im opowiadać o swoich wkacyjnych przygodach, słucham podcastów z ich polecenia.
a mimo tego co roku zbieram pochwały na temat swojej pracy, a uczniowie pytają, czy będę też uczyła ich rodzeństwo.
Uważam, że kluczem do sukcesu jest RELACJA. Uczniowie po latach prawdopodobnie zapomną, czego ich nauczyłaś, ale nigdy nie zapomną jak się przy Tobie czuli. Zadbaj o to, by czuli się dobrze, wtedy wszystko będzie łatwiejsze.